53 to tylko liczba? Urodzinowe refleksje

Nostalgiczna ja
Refleksje z okazji urodzin

53 to tylko liczba?

Urodziny to moment, gdy z sentymentem wspominamy przeszłość. Zatem pozwolę sobie dziś na „krótką” refleksję z tej okazji.
 
Dawno, dawno temu, kiedy byłam młoda… to znaczy wróć !! 😉
Dawno, dawno temu kiedy byłam młodsza .. w czasach analogowych… niemal codziennie wychodziliśmy z domu na różnego rodzaju spotkania.

Odwiedzaliśmy się, chodziliśmy do kina, czytelni lub do kawiarni, by objadać się kultowymi WZ-kami i za darmo czytać gazety zawieszone na drewnianych uchwytach. W celach towarzyskich chodziliśmy na prywatki, jeździliśmy pod namioty, albo pod różnym pretekstem (np. grzybobrania) wybieraliśmy się do lasu. Tam nocą paliliśmy ogniska, piekliśmy kiełbaski, świeciliśmy latarkami i w tej atmosferze opowiadaliśmy sobie historie o duchach. Chichotaliśmy i nie zwracając uwagi na posiadany talent lub jego brak, śpiewaliśmy piosenki. 

 „Tam Taba Daj” – przynajmniej ten fragment ballady o Krzyżowcu, z uwagi na znajomość tekstu, śpiewali wszyscy. Ktoś, kto umiał zagrać kilka piosenek na gitarze, był swego rodzaju celebrytą.

Teraz się nieco zmieniło, technologia poszła do przodu, palenie ognisk jest nielegalne i w wielu aspektach życia przenieśliśmy się do sieci. A co tam… nie ma czego żałować.. bo patyki i tak się przepalały, a kiełbaski wpadały w płomienie i ani trochę nie mieliśmy cierpliwości trzymać ich nad ogniem. Dym drapał w gardło, a gorący tłuszcz czy iskra potrafiły prysnąć na nasz ortalionowy dres z trudem sprowadzony z Węgier. I w ogóle rzadko komu udało się nie zjarać chleba na węgiel. Nie dość że człowiek śmierdział dymem, to był nadal głodny i niemiłosiernie pogryziony przez komary.

Teraz mamy luksus. Leżąc na kanapie, pod pachnącym kocykiem, zamawiamy jedzenie online i codziennie spotykamy się towarzysko w sieci. Co za komfort!

Czyż nie cudowne są czasy cyfrowe?!
Oprócz e-przyjęcia na 150 osób, bez żadnego wysiłku i bałaganu – w necie można zorganizować niemal wszystko. Utrzymywać relacje, pracować, robić zakupy, oglądać filmy, prowadzić swój biznes. To wszystko nie wymaga wyjścia z domu, a nawet zdjęcia piżamy czy użycia grzebienia ehh co za wygoda.. No i cyberprzestrzeń to taki step szeroki.. tu każdy może zostać kozakiem, na ile mu empatia pozwala a w zasadzie jej brak. Tu bez ryzyka, że oberwie się po głowie, można wylać nienawiść na ludzi o innych poglądach.
 
I taka nachodzi mnie refleksja… ile to godzin, dni straciliśmy na buszowanie w sieci bez jakiegokolwiek celu. Czasami klikasz, skrolujesz i się zastanawiasz: „czego ja właściwie szukam?” Miałaś sprawdzić przepis na baklawę, a jesteś na stronie sklepu z AGD i oglądasz suszarki do włosów, chociaż w domu masz dwie. Jest w tym wszystkim jakaś logika? Jeśli jest, to naprawdę trudno ją wychwycić. Filozoficznie spytam: czy coś co nie ma sensu a działa, to ma sens? 🙂 Czy nie dobrym wyborem byłoby w takim momencie uszczypnięcie się i zastanowienie – czy moglibyśmy lepiej wykorzystać ten czas? Np dla siebie i najbliższych? 🤔🤗
 
Druga połowa życia to pora kiedy dostrzegamy i wykorzystujemy zalety, które przynosi dojrzałość tj. intuicję, doświadczenie, zdolność do wykraczania poza chwilowy profit. Według Junga najistotniejszy w naszym życiu jest właśnie wiek dojrzały. W młodości człowiek musi sprostać swojej atrakcyjności, zaistnieć w świecie zewnętrznym jako ktoś wartościowy. Jego uwaga jest skierowana zatem głównie na zewnątrz. Ważne dla ludzi młodych jest to jak postrzegają ich inni, czy są akceptowani, popularni czy umieją sprostać oczekiwaniom. To czas na założenie rodziny, dorabianie się, by zaspokoić swoje podstawowe potrzeby np. mieszkaniowe. Każde pokolenie żyje w nieco innych realiach i ma odpowiednie dla swego wieku priorytety.
Tymczasem wiek dojrzały to niezależność, szansa na rozkwit ducha (szansa, bo wg Junga nie każdy do tego etapu dociera), czas rozmyślań nad wartościami, kulturą a także śmiercią. Następuje zmiana priorytetów na głębsze. Dążymy do bycia prawdziwym sobą, przestajemy identyfikować się z archetypami. Spawy materialne i chęć narzucania swojej woli schodzą na dalszy plan, wręcz przestają nas interesować. Uświadomienie sobie nietrwałości życia staje się kluczowe. Mając mnóstwo skrajnych doświadczeń jak np. śmierć rodziców, narodziny wnuków – wykorzystujemy płynące z tych doświadczeń wnioski, aby zrozumieć siebie i otaczający nas świat.
Dlatego nie ma co się przejmować tym, że nam bliżej do setki niż do dnia urodzin. Każdy etap życia ma swoje zalety.
 
Kochani!! Dostałam od Was mnóstwo życzeń, dziękuję!! Jest mi niezmiernie miło 😍🥰😌

Pozdrawiam i całuję gorąco 😘

Magda

Hej! Mam na imię Magda. Jestem z zamiłowania i wykształcenia kulturoznawcą. Kocham naturę, podróże i sport. Interesuję się szeroko pojętą kulturą. Moją pasją jest sztuka, literatura, muzyka i film.

Dodaj komentarz