Sarema, to pełna wiejsko-morskiej aury wyspa na Bałtyku. Oaza ciszy i zieleni. Miejsce wyjątkowe, z uwagi na charakterystyczną przyrodę, małą gęstość zaludnienia i skandynawską duszę.
Sarema pod względem wielkości jest drugą wyspą Bałtyku, większa od niej jest tylko szwedzka Gotlandia. Wynurzyła się z morza 10.000 lat temu, w wyniku ruchów płyt tektonicznych i cały czas się podnosi z prędkością 2 milimetrów na rok. Była zasiedlona od około 2000 roku p.n.e. W starych skandynawskich sagach jest znana jako Eysysla (Ozylia).
CISZA, SPOKÓJ CZYLI RAJ
Wielu z nas, spędzając czas nad Bałtykiem, ma ambiwalentne uczucia. Z jednej strony morze nas przyciąga, fascynuje, jest wręcz magiczne, a jego szum uważamy za najpiękniejszą melodię na świecie. Uwielbiamy silny, chłodny wiatr i dotyk morskiej bryzy na policzkach. Z drugiej strony, nasze miejscowości nadmorskie są pełne kiczu, chińskich pamiątek, hałasu i budek fast food. Na plaży w pogodne dni, zamiast spokoju toczymy walkę o przestrzeń, potykamy się o parawany, znosimy harmider. O komfortowym podziwianiu horyzontu i słuchaniu mruczenia Bałtyku możemy tylko pomarzyć. Na Saremie jest inaczej.
Tu możemy godzinami samotnie wylegiwać się na plaży, a spacerując wybrzeżem prawdopodobnie raz na jakiś czas kogoś spotkamy, ale wcale to nie jest takie pewne. Nie ma w tym jednak nic nadzwyczajnego, ponieważ estońskie wybrzeże liczy 3800 kilometrów (Saremy 1300 km). Jest utkane z 1500 wysp oraz dziesiątek półwyspów i zatok, a gęstość zaludnienia to 13 osób na 1 km2 (dla porównania zaludnienie w Polsce to 122 osoby na 1 km2).
PARK NARODOWY VILSANDI
„Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu” – to pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, gdy się tu znalazłam. Krajobraz tworzą zapierające dech w piersiach łąki Alvar., zjawiskowo usypane przez wiatr wydmy (półwysep Harilaid) i majestatyczne klify. Park jako rezerwat przyrody powstał w 1957 r. i obejmuje ochroną powierzchnię 240 km², przy czym dwie trzecie to obszary morskie.
Storczyki, skamieliny, skamieniałe koralowce, rude trawy, krzaki jałowca i wiele chronionych gatunków roślin sprawia, że to miejsce jest naprawdę wyjątkowe. Karłowate sosny wywołują niebywałe wrażenie, można się poczuć jak olbrzym z bajki, gdyż drzewa są niemal równe z ludźmi. W parku zarejestrowano aż 247 gatunków ptaków, w tym kilka rzadkich, takich jak bielik, puchacz i biegus zmienny.
KLIF PANGA
Klif Panga to najwyższy z klifów na wyspie, osiąga wysokość 21,3 m i biegnie przez około 2,5 km. Jest częścią klintu sylurskiego (struktura geologiczna w rodzaju skarpy wapiennej), który zaczyna się na wyspie Gotlandia w Szwecji, przechodzi przez Morze Bałtyckie i wznosi się na powierzchnię na zachodnim wybrzeżu prowincji Saare. Klif Panga wyrasta jak „mur”, a jego najwyższy punkt był kiedyś starożytnym miejscem rytualnym, w którym ludzie składali ofiary w morzu. Dziś już nikt tego nie robi, można za to z klifu podziwiać zachody słońca i niebywale piękną linię horyzontu tworzonego przez morze i niebo.
JASNA JAK NOC
Wydaje się, że to sprzeczność, ale nie w północnej Estonii. Latem słońce tu wschodzi ok. godziny 4, a zachodzi ok. 23. Można wtedy cieszyć się niemal 19 – godzinnym dniem. Nawet w nocy nie robi się zupełnie ciemno, a jedynie szaro. Najdłuższy dzień i najkrótsza noc przypadają na 22 czerwca.
WIATRAKI ANGLA
W miejscowości Angla zachowało się nieduże skupisko wiatraków. Na niewielkim wzgórzu stoi ich pięć. Warto dodać, że podobno na Saaremie było ich kiedyś osiemset.
LATARNIA SÕRVE
Jedna z najbardziej imponujących latarni morskich na Saremie znajduje się na Półwyspie Sõrve. Jest ona również najstarsza, jeśli wziąć pod uwagę jej pierwszą, drewnianą wersję z 1646 roku. Latarnia Sõrve była przebudowywana i rozbudowywana, a w czasie II wojny światowej – zniszczona. Obecna, betonowa wersja (zdjęcie niżej) powstawała w roku 1960. Latarnia ma 52 metry wysokości i jest otwarta dla zwiedzających.
Widok z latarni.
KRATER KAALI
Ogromną atrakcją jest krater uderzeniowy w pobliżu wsi Kaali. Ma średnicę 110 metrów i głębokość 22 metrów. Oprócz skutków środowiskowych impakt ten miał wielkie znaczenie dla ludów zamieszkujących przyległe obszary. Sarema była zasiedlona od mezolitu, a uderzenie nastąpiło prawdopodobnie w epoce brązu, gdy populacja ludzka była już względnie duża. Opisy zjawisk, które prawdopodobnie są zapisem skutków upadku meteorytu, występują w folklorze ludów bałtycko – fińskich.
CIEPŁY BAŁTYK
Większość polskiej linii brzegowej ciągnie się wzdłuż otwartego morza, dlatego myślimy, że Bałtyk jest bardzo zimny. Tymczasem estońskie wybrzeże jest urozmaicone zatokami, gęsto osłonięte wyspami i półwyspami, dzięki czemu uwięziona w nich woda latem nagrzewa się nawet do 25°C. Jeśli dodać do tego letnie upały i słońce świecące niemal do godziny 23 (białe noce) – okazuje się, że Morze Bałtyckie na północy jest cieplejsze niż na południu.
KURESSAARE
Na wyspie jest tylko jedno miasto. Nazywa się Kuressaare. Przepływa przez nie, rzeka Põduste. Miasto powstało tysiąc lat temu, jako port handlowy. Pierwsza pisemna wzmianka o miejscowości oraz o istniejącym tu zamku, pochodzą z 1424 roku. Średniowieczny zamek, stał tu już w końcu XIII wieku i początkowo był rezydencją biskupów ozylskich. Średniowieczny klimat ma również starówka.
Głównym wyznaniem na wyspie jest luteranizm, w mniejszej skali prawosławie.
Estończycy doświadczyli znacznie więcej zniewolenia niż my. Od XIII w. zmagali się z najeźdźcami. Los ich państwa przez pół tysiąclecia spoczywał w rękach Duńczyków, Niemców i Szwedów, przez dwa stulecia pozostawali pod kontrolą Niemiec i Rosji. O dominacji tych ostatnich zapewne niełatwo im zapomnieć, ponieważ 26% niespełna półtoramilionowego narodu stanowią Rosjanie – Estończyków jest 68%. Koegzystują jednak we względnej zgodzie.
Być może ten krótki opis mojego genialnego miejsca, zachęci poszukiwaczy nadbałtyckiego piękna do odwiedzenia Saremy. Myślę, że osobiste poznanie niezakłóconego cywilizacją regionu, estońskich kulinariów, pięknych tradycji i nowoczesnego stylu życia Estończyków zachwyci niejednego wymagającego podróżnika.
Na Saremę bez problemu można dojechać samochodem.
Nasz plan podróży za każdym razem wygląda podobnie:
1. Nocleg w Rydze. Trasa Warszawa – Ryga to ok. 670 km (9 godzin). Można wybrać hotel, albo np. ogromne mieszkanie w kamienicy. Myślę, że w kamienicy jest bardziej klimatycznie. Ryga to piękne i ciekawe miasto, więc warto zaplanować sobie tak czas, żeby coś zobaczyć. Stare miasto tętni muzyką i życiem. Serwują tam dobre jedzenie, a mieszkańcy są mili, uśmiechnięci i bardzo otwarci na turystów.
2. Virtsu. Trasa z Rygi (Łotwa) do Virtsu (Estonia) to jakieś 3 godziny. Na stronie praamid.ee kupiliśmy bilety na prom Virtsu – Kuivastu. Bilety są niedrogie, jeśli chodzi zarówno o opłatę za osobę (3 euro) jak i za samochód (9 euro). Oczywiście te ceny podaję poglądowo, tyle płaciliśmy w 2021 roku. Nie ma problemu z miejscami – promy kursują co 30-60 minut.
3. Przeprawa Virtsu – Kuivastu trwa około godziny.
4. Gotowe!! Jesteś na Saarema. Miłego zwiedzania.
My nocowaliśmy w takich pensjonatach jak Marta – Lovise czy Kardoni Puhkelaager.
Pięknie tam – mam nadzieje że kiedyś się tam wybiorę albo wybierzemy i będziesz moim przewodnikiem
Czy eksperymentujesz z nietypowymi formatami treści, takimi jak storytelling czy fikcyjne elementy, aby wzbogacić doświadczenie czytelników?
Nie, wyrażam swoje myśli intuicyjnie. Bloga traktuję jako swego rodzaju pamiętnik.
Pouczająca lektura! Doceniam szczegółowość i dokładność. Szkoda tylko, że niektóre fragmenty są zbyt techniczne dla laików. Mimo to, świetne źródło wiedzy!